Oczywiście, że chciałam. Abe i ja zostawiliśmy gości, Lissę i resztę, z tyłu i udaliśmy się w kierunku wyjścia. Byłam ciekawa, co to za prezent, skoro nie może go wnieść do środka. Byłam strasznie podekscytowana. Abe Mazur rzadko dawał mi prezenty. No, czasami mu się zdarzało.
Wyszliśmy na zewnątrz, a on się nie zatrzymywał. Posłusznie szłam za nim. Coraz bardziej zbliżaliśmy się ku bramie prowadzącej do wyjścia i wejścia z dworu. Zaczęłam się niecierpliwić.
-Jest poza dworem?- nie mogłam wytrzymać. Oczywiście nie usłyszałam odpowiedzi, której zresztą się nie spodziewałam. Tajemniczy wzrok mojego "ukochanego tatusia" musiał mi całkowicie wystarczyć.
Kilka metrów przed bramą skręcił jednak w prawo. Uniosłam brwi, ale tego nie skomentowałam. Posłusznie dalej szłam za nim. Zaczęliśmy się zbliżać do garaży. Prawie się zaśmiałam. A więc to tak. Jednak miał zamiar wywieść mnie gdzieś w pole, by pokazać mi ten cholerny prezent. A może kupił mi dom? Od razu odgoniłam tę myśl. To byłoby już naprawdę dziwne.
Wciągnęłam gwałtownie powietrze, gdy minęliśmy jego samochód. Zbliżaliśmy się coraz bardziej do końca garażu. Było trochę chłodno i objęłam się ramionami. Wcześniej szedł przede mną, ale teraz zrównałam mu kroku.
-Gdzie ty mnie ciągniesz, staruszku?
Wzruszył ramionami, jakby nie wiedział o czym mówię. Miałam ochotę go trzepnąć.
Wreszcie zatrzymał się. Rozejrzałam się. Staliśmy przy czymś, zapewne aucie, okrytym płachtą. A więc to miał być mój prezent?
-Mam już samochód- mruknęłam.
Podszedł bliżej płachty i chwycił ją w dłoń.
-Ale nie taki- powiedział dumny i pociągnął. Płachta spadła i odkryła najpiękniejsze auto, jakie kiedykolwiek widziałam. Światła lampek odbijały się od czerwonego lakieru.
Otworzyłam usta ze zdumienia.
-Czy to jest...?
-McLaren F1. Dokładnie.
~~~~
Ugh... Rose dostała mój wymarzony samochód xD
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale jakoś nie miałam weny... Następne będą dwa razy dłuższe! Nie zniechęcajcie się. Akcja jeszcze się pojawi :)
Świetny rozdział ;) kiedy nn???
OdpowiedzUsuń